„Życie jest piękne, bo nie jest bezpieczne. Życie jest piękne, bo istnieje śmierć. Życie jest piękne, bo może zostać utracone. (…) Jeżeli zostaniesz zmuszony do bycia szczęśliwym, rozkażą ci być wolnym, stracisz szczęście i wolność”.

O Osho usłyszałam kilka lat temu. Przyznam, że wielokrotnie chciałam sięgnąć po jego książki, ale jakoś nigdy nie było okazji. To pochodzący z Indii mistrz duchowy, którego liczne wykłady, nagrywane przez jego uczniów, zostały przeniesione na papier. Raz na jakiś czas pojawia się nowa pozycja – tak jest i teraz. 2 marca nakładem wydawnictwa Czarna Owca została wydana książka „Żyj według własnych zasad. Czym jest prawdziwy bunt?” i o niej właśnie chciałabym Wam opowiedzieć.

okładka_oshoZacznijmy od okładki. Pierwsze co rzuca się w oczy gdy weźmiemy do ręki polski egzemplarz, to biel. Mamy jasną powierzchnię a na niej wiele jasnych papierowych statków i jeden wyróżniający się – seledynowy. I już wiecie, o czym będzie ta książka. Jak nie dać się wbić w ciasne ramy? Nie robić czegoś tylko dlatego, że robią to wszyscy? Jak nie być bezmyślną owcą w stadzie, a żyć zgodnie z własną naturą?

Przyznam, że odrobinę bałam się tej książki. Literatura, w której mówi nam się, jak postępować mnoży się niczym grzyby po deszczu. Od książek motywujących do działania, uczących odnieść sukces (np. „Biedny ojciec, bogaty ojciec” Roberta Kiosaki ) po te pseudofilozoficzne, niby wspierające „sferę duchową” na przykład autorstwa Paulo Coelho. Nie przepadam ani za jednym ani za drugim rodzajem. Jednak w tym przypadku już po pierwszych stronach nastąpiło miłe zaskoczenie – styl Osho jest zdecydowanie odległy od Coelho. Porównałabym go raczej do publikacji Wojciecha Eichelbergera, mojego autorytetu z dziedziny psychologii i psychoterapii.

Filozof przekazuje swoje myśli w bardzo jasny, przystępny sposób. Dzięki licznym anegdotom odnoszącym się to do starożytnych bajek Ezopa, to do współczesności, łatwo nam zrozumieć sens jego słów i przełożyć je na własne doświadczenia i spostrzeżenia. W tej książce, Osho stara się uświadomić nam, że sami, jako społeczeństwo, zastawiliśmy na siebie pułapkę. Ciągle staramy się dostosować, pokazać z jak najlepszej strony lub przeciwnie – na siłę obnosimy się z tym, że nie będziemy przystawać, co również jest swego rodzaju więzieniem.

Czym więc jest prawdziwy bunt i dlaczego warto być buntownikiem? „Bunt jest czymś indywidualnym, bez przemocy, pokojowym. Nie jest nastawiony przeciwko czemukolwiek.” odpowiada Osho wylewając miód na mą pacyfistyczno-liberalną duszę. A tłumacząc z polskiego na nasze? To idea mówiąca: „Żyj tak jak chcesz, jak lubisz. Nie zwracaj uwagi na to, co myślą o tobie inni, nie staraj się na siłę dopasować.” ale również „Pozwól innym postępować tak, jak chcą. Niczego nie narzucaj, nie wtrącaj się w czyjeś życie.”

Bunt często mylony jest z rewolucją, którą nauczyciel zdecydowanie potępia. „Rewolucjoniści są ulepieni z tej samej gliny co ci, którym się sprzeciwiają. Muszą być podobni, jeśli chcą z nimi walczyć. Buntownik nie walczy z nikim. Buntownik uwalnia się, żeby wzrastać w kierunku swojego przeznaczenia”. Oj wiele w tym prawdy. Od razu pomyślałam o rewolucji październikowej w Rosji czy przewrocie na Kubie, po którym Fiedel Castro doszedł do władzy. Z żadnego z tych działań nie wyniknęło nic dobrego. Rewolucja to wojna, a bunt prowadzi do pokoju- kreatywności i miłości. W buntowniku nie ma agresji, on żyje dla siebie i na to samo pozwala innym, nie wtrącając się i nie narzucając swojej moralności.

Osho 2Różnica między rewolucją a buntem to tylko jeden z wielu aspektów poruszonych w książce. Wykładowca wspomina również o rodzicielstwie, religii, polityce. Kiedy mój mąż zobaczył tytuł książki za jaką się zabieram, stwierdził, że tego typu lektury są mi kompletnie niepotrzebne. Powiedział, że kto jak kto, ale ja na pewno żyję według własnych zasad, więc nie muszę czytać żadnych rad. Hmm… to prawda. Mówię to, co myślę, w życiu robię to co naprawdę lubię, a jeżeli coś przestaje mi pasować- nie boję się zmian. Chłonęłam każde zdanie tej pozycji potakując w myślach i zgadzając się z każdym słowem. Jednak mimo to, cieszę się, że ta lektura trafiła w moje ręce i utwierdziła mnie w tym, że podążam w dobrym kierunku. Co ważne, Osho nie mówi nikomu, jak ma żyć. Nie narzuca żadnego konkretnego wzorca, jedyne co radzi, to podążanie za swoimi pragnieniami. Ta książka jest moim zdaniem kwintesencją liberalizmu, który z niezrozumiałych dla mnie względów jest obecnie w naszym kraju tak potępiany, zwłaszcza przez wielu młodych ludzi. Dlatego uważam, że ta pozycja pojawia się w księgarniach w Polsce w idealnym wręcz momencie. To naprawdę mądra i ciekawa lektura. Polecam wszystkim, bez wyjątku.

Specjalnie dla No SIZE: Izabela Witorzeńć – Pozycje obowiązkowe

Skomentuj artykuł