Wieczór Sylwestrowy. Ostatnie w tym roku zakupy Pani Natalii w sklepie spożywczym.

Pani Natalia (roztrzepaniec z bałaganem na głowie, frywolna sukienka oplatająca zgrabne nogi, niezawiązane sznurówki w wysokich butach, ciągną się za nią kilometrami) wchodzi do sklepu. Pani Krystyna (sprzedawczyni, kobieta z nieskazitelnie ułożoną fryzurą, schludnie ubrana, ton głosu spokojny, opanowany, słychać, że nic nie jest w stanie wytrącić jej z równowagi) porusza się dostojnie za ladą.

Postanowienia NoworocznePani Natalia: Dobry wieczór, Pani Krystyno!
Pani Krystyna: Dobry wieczór, Pani Natalio.
Natalia: Szczęśliwego Nowego Roku!
Krystyna: I wzajemnie, Pani Natko. Czym mogę służyć?
Natalia: Duży, biały chlebek krojony, poproszę.
Krystyna: Duży, biały, krojony – jest.
Natalia: Paczka mrożonego groszku…
Krystyna: Paczka mrożonego groszku – jest.
Natalia: …i pół kilograma postanowień noworocznych.
Krystyna: Pół kilograma postanowień noworocznych. Jakiegoś szczególnego rodzaju, Pani Natalio?
Natalia: Hmm, a może mi Pani coś polecić?
Krystyna: Zależy co Panią naprawdę interesuje. Mamy pakiet standardowych postanowień dla większości klientów, ale niestety się nie spełniają.
Natalia: A nie można ich powiedzmy… zamrozić?
Krystyna: W zasadzie można, ale mają okropny zwyczaj psucia się już kilka dni po Nowym Roku. Naprawdę nie wiem, czemu są takie popularne.

Natalia:
O, to nie. Potrzebuje postanowień, które będą trwałe. Nie ma sensu zaśmiecać sobie lodówki czymś, czego się nie wykorzysta. Wie Pani, o co mi chodzi?
Krystyna: Jasne.
Natalia: W końcu to tylko raz w roku, prawda?
Krystyna: Pewnie.
Natalia: A postanowienia są trochę jak fajerwerki…
Krystyna: Taa…
Natalia: …wielki, kolorowy rozbłysk i już po wszystkim. Wie Pani, o co mi chodzi?
Krystyna: Mhm. No, to jakich postanowień noworocznych Pani szuka tym razem?
Natalia: Ma Pani coś w stylu „Zacznę rozmawiać z sąsiadami”?
Krystyna: Niestety nie.
Natalia: A może „Poświęcę jeden poranek w tygodniu na cele charytatywne”?
Krystyna: Obawiam się, że i te wyszły.
Natalia: To może „Będę mówić mniej, a słuchać więcej”?
Krystyna: Wszystkie wyprzedane.
Natalia: To może „Przestanę psioczyć na kierowców”?
Krystyna: Nie.
Natalia: To może „Przestanę się irytować w kolejce do lekarza”?
Krystyna: No niestety, brak i tych.
Natalia: To może chociaż… „Przestanę kopać kota sąsiada”?
Krystyna: Też nie ma.
Natalia: To co Pani ma, Pani Krystyno w tym swoim sklepiku? Nie mogę spędzić u Pani całego popołudnia, przecież dziś mamy Sylwestra!
Krystyna: Tylko nie tym tonem, Pani Natalio.
2016 swieczkiNatalia: Będę używała takiego tonu, na jaki mam ochotę! Niech mi Pani powie, jakie postanowienia noworoczne ma Pani u siebie albo pójdę gdzie indziej… i już!
Krystyna: Musi Pani wiedzieć, Pani Natalio, że w żadnym innym sklepie nie znajdzie Pani postanowień noworocznych. Powinna Pani wziąć te, które są jeszcze dostępne. (wyciąga pudełko spod lady) Proszę.
Natalia: A cóż to za cudo?
Krystyna: „Będę bardziej przyjemna dla sprzedawczyń w sklepach spożywczych”
Natalia: Heh, a coś jeszcze?
Krystyna: Nie jestem pewna, czy z tym sobie Pani poradzi. Ale mam tu coś takiego… straszny staroć. (Krystyna wyciąga pożółkłą, zakurzoną kopertę z pudełka i zdmuchuje kurz centralnie na Panią Natalię). Ups… przepraszam (mówi, wcale tak nie myśląc)
Natalia: (kaszląc) Nie szkodzi. (mówi, również wcale tak nie myśląc) W każdym razie, co to jest?
Krystyna: Szczerze mówiąc, nigdy nie udało mi się ich sprzedać. Leżą tu od lat.
Natalia: Ale co to jest?
Krystyna: Jeżeli przestanie mi Pani przeszkadzać, to się dowiemy, prawda?
(Natalia zaczyna stukać palcami o blat lady, Krystyna zakłada okulary na nos)
Natalia: No więc..?
Krystyna: Tu jest napisane „Jedyna w swoim rodzaju, specjalna oferta z gwarancją do końca życia i dłużej”.
Natalia: I dłużej?
Krystyna: Tak tu jest napisane.
Natalia: Dłużej niż nasze życie? To pewnie jakaś ściema. Ciekawe gdzie jest haczyk?
Krystyna: Napisano „To Wam nakazuję: kochajcie jedni drugich”
Natalia: Kochajcie jedni drugich? Pani żartuje, prawda? To jest niedorzeczne postanowienie.
Krystyna: Ale tu jest napisane: „Jeżeli prosisz o cokolwiek w moim imieniu, będzie Ci to dane”.
Natalia: W czyim imieniu? Co to znaczy, Pani Krysiu? Nie potrzebuję niczyjej pomocy w wypełnianiu moich postanowień!
Krystyna: Dalej jest napisane „Nic nie możesz beze mnie zrobić”
Natalia: No Pani Krystyno, przecież to jest głupie, nie sądzi Pani? Wszystko czego potrzebuję to tylko pakiet noworocznych postanowień, a Pani wygrzebuje starą kopertę z jakimiś dziwnymi, niemożliwymi postanowieniami, które mówią, że wszystko można, o ile to wszystko jest robione w imieniu tego, kto to napisał. A jednocześnie, że nic nie można bez pomocy tej „osoby” zrobić. Wariactwo jakieś czy co?
Krystyna: Właśnie tak jest napisane, Pani Natalio.
Natalia: A kiedy ta oferta została wyprodukowana?
Krystyna: Moment, sprawdzę… hmm, wygląda na to, że dwa tysiące lat temu.
Natalia: Dwa tysiące lat temu?! Pewnie już dawno jest nieaktualna. Jestem pewna, że wyszła z obiegu.
Krystyna: Zgodnie z tym, co tu jest napisane, końcem daty ważności jest Armagedon. „Ziemia i niebo przeminą, ale moje słowa nigdy nie przeminą”.
Natalia: Czyje słowa? Kto Pani dostarczył tę ofertę Pani Krystyno? Nic nie rozumiem.
Krystyna: Hmm…(spogląda na dno pudełka) – Bóg.
Natalia: Bóg?
Krystyna: …i Syn Spółka z o.o.
Natalia: Bóg i Syn Spółka z o.o.?
Krystyna: Tu jest taka informacja – Bóg i Syn Spółka z o.o.
Natalia: Jest jakiś adres?
Krystyna: Nie.
Natalia: To niedorzeczne, prawda? Przecież nie ma najmniejszej szansy, żeby dotrzeć do producenta!
Krystyna: Ale Pani Natalio, tutaj jest jeszcze napisane „Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy”.
Natalia: Co zrobią? Już i bez tego mam pełne mieszkanie! I czego najmniej mi potrzeba, to przeterminowanych postanowień noworocznych plączących się po salonie. Mam dość wszystkiego i bez tego. Bardzo dziękuję, Pani Krystyno!
Krystyna: Ależ Pani Natalko, jest tu również napisane „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat”
Natalia: Ufajcie? Hehe, Święta się skończyły kochaniutka. To wszystko już przeszłość. Nie obchodzi mnie, ile obietnic złożyli ten Ojciec i Syn. Nie zabieram ich ze sobą do swojego świata.
Krystyna: Nie?
Natalia: Gdzie niby mieliby spać?
Krystyna: Jasne…
Natalia: Naprawdę, Pani Krysiu – nie mam wolnego pokoju!
Krystyna: Ależ kto ma w tych czasach, Pani Natko?
Natalia: No właśnie!
Krystyna: W takim razie chleb i groszek mrożony, tak Pani Natalio? Żadnych noworocznych postanowień tym razem?
Natalia: No niestety, nie ma sensu kupować czegoś, czego nie uda się dotrzymać, prawda Pani Krysiu?
Krystyna: W zasadzie…
Natalia: Do widzenia.
Krystyna: Do zobaczenia, do następnego tygodnia.
Natalia: O ile dożyję. Do widzenia.
(Natalia wychodzi. Pani Krystyna spogląda na kopertę i wyrzuca ją do śmietnika)

Na postawie fragmentów książki: Earl F. Palmer „Laughter in heaven”

Dżo

Skomentuj artykuł