Zima sobie łaskawie poszła, a teraz- co najlepiej robić by ciało nie odmówiło współpracy i funkcjonowało na, w miarę, wysokich obrotach? Jak ustrzec się przed przeziębieniami przy wahających się nieustannie temperaturach? Odżywiać- to przede wszystkim. Czym i dlaczego- przeczytacie poniżej. Zapraszam w podróż po zdrowotnych wskazówkach na czas krótkich dni i długich nocy.

Pure Fish Oil

1. Po pierwsze- rybka!

Witaminę D, którą normalnie wytwarzalibyśmy sobie sami za pomocą promyków słońca, trzeba do organizmu zimą wprowadzić manualnie. A zatem proszę wyjąć karteczki i notować: łosoś, dorsz, tuńczyk, śledź, makrela, sardynki, węgorz i dla tych, co lubią hardcore: również tran.

2. Jak się powie A, trzeba powiedzieć też C i E

Powyższe trzy witaminy to niezbędnik przetrwania czasu zimowego w zdrowiu i formie. Wiem, pomidory zimą smakują jak łodyga ciętego kwiatka. W takim razie trzeba zaopatrzyć się w odpowiednie ilości brokułów, brukselki, marchewki, papryki czerwonej, selera naciowego i pomarańczy- odporność gwarantowana! Dla fanów soków- czarna porzeczka i dzika róża, wiadomo- najlepiej domowej produkcji, ale jeśli takowych nie macie pod ręką, zapraszam do sklepów ze zdrową żywnością.

2wakeuplight_b3. Zielone herbaty

Żadna to na pewno dla Was nowość, że zielona herbata to źródło flawonoidów, które zwalczają wolne rodniki i wykazują działanie przeciwbakteryjne oraz przeciwwirusowe. A zatem choróbska i zmarszczki- precz! A do tego, jaki wyśmienity sposób uprzyjemnienia sobie lektury dobrej książki, gdy w pokoju unosi się zapach zielonej herbaty z jaśminem. Mmm…

4. Kto zgasił światło?

Jak ciężko wstaje się w środku nocy- każdy wie. Jako że przez tych kilka miesięcy praktycznie zawsze wstaje się po ciemku, a niektórym osobnikom sprawia to dużą trudność, firma Philips wyprodukowała małego pomocnika. Wypróbowałam i szczerze polecam: lampko-budzik Wake up light, zaczyna tlić się delikatnym światłem na pół godziny przed zaprogramowaną pobudką. To jak mieć w sypialni prywatny wschód słońca!

5. Ruch- ale na świeżym powietrzu

Tym, którzy biegać nie lubią, podpowiadam że dużo przyjemniejszą aktywnością jest Nordic walking. Spaceruje się szybciej niż podczas marszu, a jednocześnie nie obciąża stawów, więc nadaje się idealnie dla tych, co sobie onegdaj coś naciągnęli lub złamali. Spacer z kijkami aktywizuje całe partie mięśni: barki, ramiona, plecy, brzuch, oczywiście też uda, łydki i pośladki. Sport nie dość, że całoroczny i przyjemny, to tani (kijki nawet widziałam swego czasu w Biedronce za niecałe 50PLN). Chodźmy więc na spacer!

3nordic walking

Agata

Skomentuj artykuł